Translate

czwartek, 21 listopada 2013

Walcząc z tkanką tłuszczową na brzuchu...


Jeśli czytaliście tego bloga wcześniej, to wiecie, że moim największym  problemem jest brzuch. Bardzo ciężko i powolnie przychodzi mi zbijanie tłuszczu z tego miejsca, aczkolwiek poprawa jest o kilka, a nawet kilkanaście centymetrów.
Ostatnio trafiłam na ciekawy artykuł, odnośnie produktów spożywczych, które pomagają w spalaniu tłuszczu w okolicach brzucha.
Wcale nie trzeba przestrzegać drakońskich diet czy stosować suplementów, aby pozbyć się 'sadełka'.
Wystarczy zdrowa, zbilansowana dieta, przepełniona pełnowartościowymi produktami oraz systematyczne ćwiczenia (niekoniecznie długie sesje treningowe, wystarczą krótsze, lecz intensywniejsze).
Dla wszystkich Pań i Panów, którzy mają problem z odstającym 'brzuszkiem' tak jak ja, wymienię co powinniśmy jeść, by dopomóc w gubieniu tłuszczyku :D :
  • jabłka - jest nawet powiedzenie, że jedząc jabłko dziennie, trzymamy dobre zdrowie i unikamy lekarzy ( an apple a day keeps the doctor away) . Nie słyszałam wcześniej tego, ale wierzę. Jabłka kocham, często jadam i na zdrówko nie narzekam. Badania w Brazylii wykazały, że osoby jedzące 3 jabłka dziennie przy stosowaniu diety, schudły szybciej, niż te które nie jadły w ogóle. Dodatkowo jabłka zawierają dużo witamin C, beta-karoten, błonnik, potas, żelazo, krzem, wapń i magnez, substancje pektynowe, które wiążą w układzie pokarmowym szkodliwe związki oraz antyoksydanty.






  • arbuz - jest dobrym owocem dla osób odchudzających się, głównie ze względu na brak tłuszczy i cholesterolu. Jest świetnym źródłem potasu i witamin A, B6 i C. Jest także wyśmienitym źródłem wody oraz zawiera więcej likopenu niż inne owoce czy warzywa. Likopen to antyutleniacz znany z właściwości anty-nowotworowych. Badania na zwierzętach wykazały, że te które dostawały przy diecie duże ilości wody oraz porcje arbuza po ośmiu tygodniach miały mniejszą masę, niż te które były na diecie podstawowej z duża ilością wody. Nie było wpływu na utratę masy mięśniowej, a nastąpiła utrata tłuszczu z okolic brzucha



  • pomidory -  Pomidory aż w 93 proc. składają się z wody, nie są więc bardzo kaloryczne. Dodatkowo zawierają błonnik, który na długi czas zapewnia uczucie sytości. Moczopędny potas znacznie ułatwia natomiast pozbywanie się nadmiaru wody z organizmu.



  • banany - zawierają duże ilości potasu i witamin z grupy B. Dzięki temu owoce te redukują stres i poprawiają samopoczucie. Ze względu na swoją dość wysoką, jak na owoce, kaloryczność, zapewniają także odpowiednią dawkę energii. Banany w połączeniu z bogatymi w błonnik płatkami owsianymi skutecznie oczyszczają również organizm z toksyn. W Japonii dużą popularnością cieszy się dieta bananowa, która zakłada spożywanie bananów na każde śniadanie. Jej zwolennicy uważają, że enzymy zawarte w owocach przyspieszają proces trawienia i wydalania, co ułatwia odchudzanie. Należy jeść z umiarem.



  • ryby i owoce morza - są dobrym źródłem wysokowartościowego  białka oraz witamin  z grupy B, jodu, wapnia, selenu i fluoru. Ryby, szczególnie morskie, zawierają nienasycone kwasy tłuszczowe z rodziny omega-3, które zapobiegają miażdżycy, obniżają  cholesterol i pomagają w utrzymaniu prawidłowego ciśnienia tętniczego. Duża zaletą owoców morza jest ich nisko-kaloryczność. Wprowadzenie ich do diety może pomóc uzyskać mniejszą talię, a także lepsze zdrowie. Badania wykazały, że zawarte w nich kwasy mono-nienasycone, zapobiegają powstawaniu tłuszczu w okolicach brzucha.



  • seler - wiedzie prym wśród warzyw pod względem niskiej zawartości kalorii,  zawiera dużą dawkę witaminy C (więcej niż w cytrusach), witaminę B kompleks, kwas foliowy i witaminę PP, naciowe łodygi selera zawierają beta-karoten oraz witaminę E (witaminę młodości). Seler swą zdrowotną sławę zawdzięcza pierwiastkom mineralnym, których skład ułatwia organizmowi ich przyswajani. Ma także wiele fosforu, wapnia, potasu, cynku, a także nieco magnezu i żelaza. Szklanka świeżo wyciśniętego soku ze selera przed posiłkiem,  pomaga zrzucić wagę. 



  • awokado - ich spożywanie (zalecane pół owoca dziennie), znacząco poprawia wchłanianie z pokarmów  związków odżywczych. Osoby lubiące awokado, w porównaniu z tymi, którzy nie jedzą, dostarczają swojemu organizmowi: - ponad 36% więcej błonnika!,
    - 23% więcej witaminy E,
    - 13% więcej magnezu,
    - 16% więcej potasu,
    - 48% więcej witaminy K!
    Jest to owoc zdrowy, którego spożywanie zmniejsza znacząco obwód talii. Średnio jedzące go osoby, miały 4 cm mniej w talii i ważyły średnio 3,5 kg mniej! Według amerykańskich naukowców, jedzenie awokado zmniejsza o połowę ryzyko wystąpienia zespołu metabolicznego, zwiększającego możliwość wystąpienia miażdżycy, udaru, rozwoju cukrzycy typu II.
    Mimo że awokado zawiera dużo tłuszczu, są to głównie tłuszcze jednonienasycone i wielonienasycone. Tłuszcz roślinny jest zdrowszy i jeżeli na diecie brakuje tłuszczy, warto czasem sięgnąć po awokado (np. w miejsce ziemniaków).


 

  •  oliwki - zawierają sporo błonnika, który reguluje pracę przewodu pokarmowego, zapobiegając zaparciom, daje też uczucie sytości. Dzięki zawartości żelaza i miedzi mają działanie krwiotwórcze i zapobiegają anemii. 

  • płatki owsiane - bogate w błonnik. Powoli trawione nie powodują dużego wzrostu insuliny. Jemy je głównie na śniadanie, które jest bardzo istotne dla osób chcących spalać kalorie. Zwiększa to bowiem metabolizm na resztę dnia. 



  • shirataki noodles - to typ makaronu, który jest produkowany z warzywa o nazwie Konjac, jest ono bogatym źródłem błonnika nazywanego glukomannan. Zwykle tradycyjny makaron zawiera dużo węglowodanów i tłuszczów, makaron Shirataki jest całkowicie beztłuszczowy, bez-cukrowy i praktycznie nie zawiera węglowodanów. Jest on doskonałym posiłkiem dla ludzi, którzy uwielbiają makaron ale jednocześnie dbają o swoje zdrowie i zachowanie właściwej wagi.



     
    Ja na pewno wprowadzę do swojej diety, zwiększoną ilość tych produktów :-) . W końcu są smaczne i można przygotować wyśmienite posiłki z ich użyciem.  Jak już wspomniałam na początku i jeszcze raz to powtórzę, badania wykazały, że spożywanie odpowiedniego, pełnowartościowego jedzenia, gwarantuje podobne efekty w odchudzaniu, jak diety niskokaloryczne. Dlaczego więc mielibyśmy się głodzić? Wystarczy jedynie jeść z głową. W połączeniu z ćwiczeniami, możemy zapewnić sobie doskonałą kontrolę wagi, a nawet jej gubienie. Dodatkowo stosując zdrowe żywienie wzmacniamy nasze zdrowie, a zarazem komfort życia. 



    Pozdrawiam, 
    B.

    środa, 20 listopada 2013

    Sweets...sweets...sweets.

    Chciałam napisać kilka słów o słodyczach. I o tym, że nie są dla nas dobre, a wręcz są szkodliwe. Dotychczas, jeśli starałam się unikać czekoladek, ciastek, żelków, wypieków, batoników itp.to tylko dlatego by nie utyć.
    W ciąży sobie pofolgowałam... jadłam mnóstwo słodkości, mając w głowie myśl przewodnią, że i tak przytyję, więc czemu nie. A nie był to dobry pomysł!
    Oczywiście zjedzenie kawałka ciasta czy poczęstowanie się czekoladką do kawy, nie jest groźne, w końcu słodycze są dla nas, ludzi. Ale kiedy staje się to czymś w rodzaju uzależnienia i nie możemy wytrzymać ani jednego dnia, bez zjedzenia kilku ciasteczek, cukierków... (dokładnie tak jak to było u mnie po ciąży i dopiero niedawno udało mi się pokonać ten NAŁÓG!) to jest to bardzo niebezpieczne.
    Nadmiar cukru sprzyja nadwadze i otyłości, próchnicy zębów, zwiększa ryzyko rozwoju cukrzycy oraz miażdżycy i jej pochodnych chorób układu krążenia.

    Często jest tak, że po zjedzeniu ciast, nie mamy już ochoty na pełnowartościowy posiłek, omijamy go,a wieczorem znów zajadamy się czymś 'dobrym' na zakończenie ciężkiego dnia. Przede wszystkim zagryzanie słodkich draży, rodzynek w czekoladzie itp. przed telewizorem, prowadzi do pochłaniania nadmiernych ilości.
    Nasza dieta staje się uboga w wartości odżywcze, a jeśli dopuścimy , by stan ten trwał długo i przewlekle, na pewno pojawią się kłopoty zdrowotne, chroniczne zmęczenie, depresja itd. Zbyt dużo cukru jest przyczyną zaparć i problemów z układem pokarmowym. Może pogorszyć się też kondycja skóry, pojawiają się wypryski.
    U osób z problemami zdrowotnymi np.cukrzycą oraz u tych z zaburzeniem gospodarki węglowodanowej - SŁODYCZE są na liście produktów kategorycznie zakazanych!

    Niektórzy nie mają problemów z umiarem, ale wielu z nas ma taki PROBLEM, a wtedy najlepiej unikać słodyczy.


    Musimy też pamiętać, że kiedy mamy wielką ochotę na coś słodkiego, należy wybierać te 'zdrowsze' opcje.
    Zarówno słodkie pieczywo piekarnicze (drożdżówki, ciastka francuskie, rogaliki, pączki), ciasta, cukierki, batony, galaretki, jak i lody oraz czekoladę – wszystkie zalicza się do grupy słodyczy. Poszczególne ich rodzaje różnią się jednak wartością odżywczą. Można powiedzieć, że niektóre są mniej szkodliwe. Tak jest w przypadku lodów oraz czekolady.
    Lody mleczne są produkowane na bazie mleka lub jogurtu z dodatkiem mleka w proszku, śmietany, koncentratów owocowych, orzechów, migdałów, suszonych owoców – zależnie od smaku. Dlatego też są źródłem pełnowartościowego białka, wapnia, witamin z grupy B, a jeśli zawierają orzechy – nienasyconych kwasów tłuszczowych. W przypadku lodów, również zaleca się ich limitowanie.

    Gorzka czekolada też uchodzi za zdrową, więc na dwie kostki dziennie jak najbardziej, można sobie pozwolić (będzie wkrótce wpis i o gorzkiej czekoladzie :-) , jak tylko znajdę czas).

    Ciasta, słodkie bułki, cukierki – wszystkie zaliczamy do tych najbardziej szkodliwych dla zdrowia odmian słodyczy. Zawierają tłuszcz cukierniczy negatywnie wpływający na poziom cholesterolu we krwi oraz duże ilości cukru, który szybko się wchłania, zaburzając gospodarkę węglowodanową organizmu. Wysoka wartość energetyczna tych produktów niewątpliwie zwiększa ryzyko nadwagi.

    Jak widać, są to puste kalorie. Ja w swojej diecie postanowiłam, ograniczyć słodycze do minimum. Czasem polegam. Ale zazwyczaj sięgam właśnie po gorzką czekoladę, naturalnie słodkie owoce,  bogate w zdrowe tłuszcze orzechy. Staram się codziennie mieć w zanadrzu, sałatkę ze świeżych warzyw, bogato doprawioną i jako dressing używam jogurtu naturalnego lub łyżkę oliwy z oliwek z octem jabłkowym.
    Zjedzenie porcji swojej ulubionej surówki, jest to świetnym sposobem na zabicia pokusy na te kaloryczne przekąski :-)

    Najlepszym wyjściem na unikanie słodyczy, byłoby również nie posiadanie ich w domu. Ale niestety u nas muszą być, bo mój mąż uwielbia (czego po nim nie widać). Jednakże ze względu na ich szkodliwość, mam zamiar wprowadzić i jemu, a także naszemu 3latkowi program 'antysłodyczowy'. Mi udało się wprowadzić go w życie i pokochać zdrowe przekąski. Mam nadzieję, że i z nimi nie będzie większego problemu.
    Moje samopoczucie przy nowym, zdrowym stylu życia, niesamowicie się polepszyło. Rzadko miewam gorsze dni, a buzia sama się śmieje. Więc POLECAM każdemu, krok ku ZDROWIU :-)

    Pozdrawiam i  dużo silnej woli,
    tym którzy jej potrzebują.

    Bańka









     Zobaczcie ile zdrowych i smacznych owoców możecie zjeść, 
    zamiast jednego batona Snickers :P
    Ja już nie jem Snickersów.

     Zdrowa dieta, to naprawdę trudne wyzwanie.
    Z początku.
    A kiedy wejdzie w krew, to już styl życia i samo przychodzi.


     Moje przykładowe 'zdrowe' produkty spożywcze.







    Sam wybierz, w którą stronę idziesz...

    poniedziałek, 18 listopada 2013

    Tabata Trening.

    Od razu dziękuję mojej przyjaciółce, że rzuciła to zbawienne dla mnie hasło! ;-)
    Ciągle brakuje mi czasu, a dzień bez treningu, uważam za stracony. Kiedy nie mogę w żaden sposób zorganizować czasu, nawet na 30minutowy trening, od razu pogarsza mi się humor i mam wyrzuty sumienia :D
    I tu jest dla mnie ratunek. Trening, który trwa jedyne 4 minuty, więc można go wykonać nawet po przebudzeniu, czy stojąc przy garach czy też w ramach wygłupów z dziećmi hihi super sprawa.

    Trening Tabata pochodzi z Japonii. Nazwę otrzymał od tamtejszego naukowca, który wymyślił ten rodzaj treningu, aby doprowadzić sportowców do szczytowej formy.
    Korzystając ze wskazówek Tabaty możliwa jest ogólna poprawa kondycji w bardzo krótkim czasie. Wystarczy tylko kwadrans, który poza intensywnymi ćwiczeniami, zawiera krótką rozgrzewkę i zakończenie treningu, aby w przeciągu kilku dni zauważyć pierwsze efekty. Fakt, że jest to jedynie kilkanaście minut, ułatwia dotrwanie do końca. Ćwiczenia zgodnie z protokołem Tabaty to trening interwałowy, który musi być niezwykle intensywny z bardzo krótkimi przerwami na odpoczynek. Tylko wtedy możemy liczyć na poprawę kondycji i wydolności tlenowej.
    Jest to bardzo poręczna forma treningu, gdyż można wykonywać go bez dodatkowych sprzętów, jeśli ich nie posiadamy. Można śmiało powiedzieć, że prawidłowo wykonany tego typu trening jest pogromcą tłuszczu. Mordercze, interwałowe ćwiczenia sprawiają, że pojawia się efekt "after burn". Sprawia on, że nawet do dwóch dni po treningu ciało będzie intensywniej spalało kalorie.

    Dzisiaj zaliczyłam 8 minut :-)
    I naprawdę uczucie zadyszki towarzyszy mi wciąż, przy pisaniu tego posta :D czyli kolejne 5 min 'po'.
    Skorzystałam z propozycji tego sympatycznego Pana:






    Oczywiście jeśli 'siedzimy' już chwilę w sporcie, z łatwością możemy sami zaplanować swoje ćwiczenia według prostego schematu Tabaty:
    •  przez 20 sekund ćwicz na 100% swoich możliwości, następnie przez 10 sekund odpoczywaj - nie musisz robić nic poza łapaniem oddechu. 20 s wysiłku na 100% możliwości i 10 s odpoczynku to jeden interwał. Zrób na początek cztery interwały z czasem zwiększając ich liczbę do sześciu.
    Pamiętamy o rozgrzewce i rozciąganiu po treningu, żeby nie skończyło się kontuzją czy nadmiernymi zakwasami. Chociaż ja uwielbiam 'zakwasy', dawno ich nie miałam :D Za dużo ćwiczę...




    Jak już pisałam, dla osób z napiętym harmonogramem dnia jest to idealna propozycja :-)
    W końcu, co tyczy się mnie, dzieci nie można zaniedbywać (mamy dwóch wspaniałych chłopaczków) , a bez treningu też nie można. 16 minut jest naprawdę możliwe do zorganizowania. Codziennie!
    Odnośnie dzieciaczków, to najfajniej jest połączyć przyjemne z pożytecznym. Ja np.często pykam przysiady z Młodszym Synkiem na rękach, niekiedy gdy mnie poniesie, to i ze Starszym 16kg na barkach też robię :D Tańce i gonitwy są u nas na porządku dziennym, więc drogie Mamusie, kiedy nas nikt nie widzi, można wrócić do dziecięcych zachowań hehe


    Walka o piękne ciałko trwa :-)

    Peace,
    Bania.